Rozmówki tom 3

Rozmówki to tylko pomoc. W tej części obrałam technikę wskazówek, czyli po prostu pierwsza literka imienia bohatera to literka przed jego wypowiedzią. Dany bohater ma swoją kwestię tak długo, aż pojawi się  kolejna literka. Np. (bardzo przykładowa) rozmowa Kotaro z Kyoko.
K: Jestem Kotaro.
Kim jesteś?
K: ...Na mózg ci padło? To ja!
K: Aaa....
__________________________________________________________________

154
L: GADAJ WRESZCIE!
T: W TWOICH SNACH!
L: ...W takim razie wyczerpałeś moje pokojowe metody, pchło.
Twój wybór będzie boleć.
155
Please... Will you take care... about  this cold, metal heart?
____________________________________________________________________________________

156
K: Tak, masz rację.
K: OLŚNIENIE
Ow fuck, fuck, fuckkiddi, fuck fuck fuck...
K: No ej! To było nieuprzejme!
No... Co?
K: Ja... P... P...  Pocałowałam CIEBIE!
K: TO CIĘ TAK BOLI, LASKA!?!?!?
__________________________________________________________________

157
A: Gołąbeczki już skończyły? Czy w takim razie możemy przejść dalej?
S: Ascher! Trochę kultury, nie nauczyłem cię...
*MROOOK-*
S: O...o – nie! Ascher, nie o to i chodziło... Ja...
K: Lol! Jakiś nadwrażliwy strasznie. Co mu jest, Kotaro?
K: Co... Kotaro?
K: ...to bardzo delikatny temat, Kyo. Lepiej nie poruszaj go...
____________________________________________________________________________________

158
...nigdy.
A: Dobrze, już dobrze dziadku! Pogrążasz się... Lepiej już przejdźmy dalej, tak, jak mówiłem... Pani bez imienia, może pani...
WHA DA FAK?
Gdzie ona polazła?
K: Może i sobie wyparowała, ale prezencik ci zostawiła!
A: Dawaj to!
Pisze, że liczy na nas, dołącza krótką instrukcję do tej maszyny, mamy na siebie uważać i bla bla bla... Ogólnie pierdoły.
A ta metalowa cegłówka to wykrywacz tychże komórek, co ona mówiła.
____________________________________________________________________________________

159
*już ma złe przeczucia*
A: Yay! Sprawdźmy to! Gdzie włącznik? O! Tutaj!
ŁO! Ale się rozdarło!
K: Ała! Weź wciśnij „mute”!
A: Grah, chcieć to sobie mogę! Ten dźwięk może przestraszyć same komórki!
...ale ten sygnał to chyba..
...znaczy, że w pobliżu są te komórki.
K: Ah, tak. To trzyma się kupy. Więc czemu wydajesz mi się nieprzekonany?
____________________________________________________________________________________

160
A: Bo to mi pipa...
...na Ciebie?
K: Łajt łot?
A: Czekaj, to ma sens! Pamiętasz naszą ostatnią rozmowę?
K: Ej, ludzie! Mówcie z sensem, bo ja się czuję jak skończona idiotka! Moglibyście wytłumaczyć...?
KA: Ej, to serio zaczyna mieć sens!
No...
K: Chłopaki...
K: A, tak. Widzisz, zastanawialiśmy się dlaczego... Śmierć Erin... Wybuch w New Ear... Nie zabił i nas...
____________________________________________________________________________________

161
K: Nie myślałaś o tym? Twoje ocalenie miało najwięcej sensu. W końcu Lulu sam mówił, że wepchnął Cię do tamtego szybu. On z kolei...
...miał najwięcej czystego szczęścia. Po pierwszej fali uderzeniowej zawalił się na niego kawałek budynku. To, wraz z odległością od epicentrum, uchroniło go od śmierci. Znalazłem go poturbowanego, lecz wciąż żywego.
A: A tu pojawia się pytanie: jak przeżył Kotaro? Był tuż obok centrum, był ciężko ranny, a jednak żyje...
K: No, więc co wymyśliliście?
K: Być może Erin nie straciła świadomości w chwili wybuchu. Być może była w stanie w ograniczony sposób go kontrolować?
A: Chciała go oszczędzić, stąd pozostałość w formie komórek...
K: Świetnie, Kotaro, wiesz że zawsze gdy zaczynasz swoją tyradę na temat pyromanni to ja mogę się wyłączyć? PO POLSKIEMU PROSZĘ!
K: A ty chcesz żebym ci to dogłębnie wytłumaczył? Ja sam tego nie rozumiem, to tylko teoria!
S: Dzieci, nie kłóćcie się! Ja już muszę iść. Wy zabierzcie w końcu Kyoko do Sali!
Drużyna IV powinna też dziś wrócić, zajmijcie się nimi. Do widzenia!
____________________________________________________________________________________

162
A: ZADOWOLONA JESTEŚ?! OBRAZIŁ SIĘ!
K: A! CZYLI TO MOJA WINA?!
*jak ja z nimi wytrzymam?*
K: Zachowujecie się gorzej niż przedszkolaki!
Kłócicie jak stare małżeństwo!
*nawrót traumy*
My już pójdziemy.
Gdy się ogarniesz dołącz do nas w Sali.
____________________________________________________________________________________

163
P1: TAM JEST!
P2: NA CO CZEKACIE?
P1: UCIEKNIE NAM!
____________________________________________________________________________________

164
K: O nie...
P1: DAWAĆ PSY!

K:Wybacz...
____________________________________________________________________________________

165
P1: Hę? Znalazłem ją!
P2: Ale zmasakrowana!
P1: Tak, musiała uderzyć z impetem w drzewo. Złamała nos i rozwaliła całą twarz.
P2: Ma złamaną nogę. Musiała wiedzieć, że nie ucieknie. Wolała popełnić honorowe samobójstwo.
P1: Jak na prawdziwą księżniczkę przystało...
P2: Nie wydaje się wam jakaś inna? Znaczy, nigdy nie widziałem jej z bliska, ale mimo to...
P1: Wydaje ci się! Któż inny mógłby włóczyć się po lesie? Do tego dziewczyna, o długich bardzo ciemnych włosach i w stroju zarezerwowanym dla naszych zabójców?
____________________________________________________________________________________

166
P1: Zabieramy ją?
P2: Nie, nie ma sensu. Jest trup? Jest! Zadanie wykonane!
P1: Chodźmy...
K: Uff...
Wszystko się  zaczęło, gdy postanowiłam pomóc tej dziewczynie – Kyoko. By uratować jedno życie musiałam zniszczyć własne i poświęcić tę przypadkową kobietę...
To wszystko przez jedną osobę... To jej wina! Będzie musiała za to odpowiedzieć. Ale póki co... Muszę stąd uciec! ...za granicę...
____________________________________________________________________________________

167
K: To nasza Sala treningowa. Fajna, nie?
K: Jest wielka! Podobna do labo Aschera, ale znacznie, znacznie WIĘKSZA!
K: Heh... A to nie wszystko. To jest największa część Sali – Arena. My idziemy teraz na Strzelnicę.
K: Powstańcy świetnie sobie radzą... Znacznie lepiej niż pamiętam...
____________________________________________________________________________________

168
K: Kotaro... Jaki sens miało ściągnięcie mnie tutaj?
K: Żary sobie stroisz, tak? To tylko były dwa lata, nie mogłaś przecież aż tak zatracić swoją wartość...
K: No, nie czułam się przez ten czas zbyt potrzebna, wiesz?
K: Ah, no dobrze. To inaczej. Pomyśl – przeciwko komu walczymy? Wtedy stanęliśmy przeciw twojemu ojcu. Człowiekowi okropnie inteligentnemu, bystremu i przebiegłemu...
Każy ruch... Mógł być naszym ostatnim.
Teraz przeciwstawiamy się Lelouchowi... W tej chwili – szaleńcowi. Być może i znacznie bardziej niebezpiecznemu w swym obłędzie, ale jednocześnie łatwiejszemu do oszukania. On już nie myśli jasno – łatwo znaleźć lukę, lecz by to osiągnąć trzeba tylko skupić go na jednym...
____________________________________________________________________________________

169
K: A! I tym jednym jestem ja?
Jestem tu tylko po to, by rozproszyć Leloucha i pokrzyżować mu plany?
K: Więc po co cały ten teatrzyk? Po co wprowadzać mnie w struktury?... Przedstawiać radzie? Przywracać wzrok?
K: Oficjalnie? ...Tak.
Ja mam jednak inne plany...
Rada nie wie jak walczyć z Lelouchem... Ale ty tak! Pokażesz radzie, że możesz coś zdziałać!
Wykorzystać słabość Leloucha do swojej osoby!
Ale... Ciężko byłoby to osiągnąć nic nie widząc, nie?
____________________________________________________________________________________

170
Kyo, masz w sobie coś, co sprawia, że ludzie za tobą idą... Tak jak nasza ekipa w przeszłości. Każdy zaczynał ze swoich własnych pobudek... Gdzie mi tam było do ratowania świata...! A jednak... Na końcu wszyscy walczyli...
...I umierali za twoje ideały! Nawet Ritsuko się przekonała!
K: Ty... Chcesz w końcu mnie pocieszyć czy wywołać poczucie winy?
K: Ha! Tu mnie masz! Próbuję cię tylko przekonać, żebyś uwierzyła w siebie!
K: Jej.. Ko...
J: YEAY!
HYJAAAAA
____________________________________________________________________________________

171
Ty! ...Gdzieś ty się podziewał!? Wciąż wisisz mi tę dychę.
K: O, Boziu...
J: Chwila... Kim ty jesteś, dlaczego cię nie znam i dlaczego nie nosisz swojej odznaki? *już z niego zlazł*
K: ...Moi?
Ja? Jestem Kyoko! (dla przyjaciół Kyo) i...
...Jakiś ty mały!
J: Masz jakiś problem, laska?
K: To jest Kyoko, miałem ją sprowadzić, rada mi kazała, pamiętasz?
Nie podchodź, denerwujesz go...
Hę? Albo nie...
Uwaga, gryzę.
J: Nah, no dobra, skoroś nowa to ci wybaczę... Jestem Julius Moorelake.
____________________________________________________________________________________

172
K: Cześć... Ile ty masz lat?
J: 55.
K: C-Co..?
J: Jestem wampirem.
K: Hę?
K: Sądziłaś, że wampiry wymarły przy Ritsuko, Reiko i Sebastianie?
Julius, idziemy na strzelnicę, idziesz z nami?
J: Uh, okej. I tak tam idę – szukam Val.
K: Val?
K: Taka jedna Valenitna. Jeszcze ją poznasz... Jest dosyć... ciekawą osobą.
____________________________________________________________________________________

173
*zaciesz zaciesz*
*I don’t care*
K: Yay! Ona jest świetna!
K: Tak Val jest najlepsza! (Ale ja wcale nie gorszy) *zazdrosny*
J: Poważnie zacząłbym się bać, gdyby znalazł się człowiek lepszy od niej... *pan szlachta*
____________________________________________________________________________________

174
K: E... A dlaczego ona ćwiczy bez słuchawek ochronnych?
K: Eee... No, nie musi...
V: Kotaro-san*! Wróciłeś!                          *zwrot grzecznościowy, coś a la pan/pani
K: Jej! Val, naprawiłaś je! Dzięki!
*paski*
V: ...Zrobiłabym to nawet gdyby Pan mnie nie prosił.
____________________________________________________________________________________

175
K: Czekaj... „Pan”? ...Kiedy Sudeku znów się do ciebie dobrał?
K: ...Cooooooo?...
K: Przed misją, byłam na czyszczeniu.
K: CO?!
K: Hę..? Kyo...
...nie musisz robić takiej miny...
A, już mówię... To jest...
A: V01, android.
V: Panie!
A: ...Mój największy sukces i porażka jednocześnie.
____________________________________________________________________________________

176
K: O, patrzcie kto do siebie doszedł! Bredzisz, chłopie! Val jest świetna!
A: To się z nią ożeń jeśli tak ci się podoba! A ja będę mieć 2 problemy z głowy.
V: Kotaro-san!
Kotaro-san!                                                                                      Panie!
Kotaro-san!                                                                                      Panie!
Panowie!                                                                                          Panie!
Panowie!                                                                                          Jeez! W ogóle mnie nie słuchają!
Hej!
Halo!
Halo!
J: Hej! Ascher, jesteś okrutny!
K: Czyli... Czyli t-to...
K: PRAWDZIWA SI!*                                                     *Sztuczna inteligencja. Twór wykazujący cechy życia
V: Kotaro-san! Czy to twoja przyjaciółka?
K: To istny cud! Stworzyłeś pan życie! Dlaczego nazwałeś ją porażką?
A: Jestem cholernie dumny z tego, że wykazuje preferencje, myśli abstrakcyjnie i nawet odczuwa strach przed śmiercią – to znaczy, że żyje... Jednak...
____________________________________________________________________________________

177
...miała być mężczyzną...
K: TO CIĘ BOLI!?
K: Taa... Bo widzisz, to wyglądało tak: Kiedy Val była już niemal ukończona, Ascher musiał wyjechać na misję. Dr. Sudeku wykorzystał okazję, realizując „swoją misję” czyli: nauczyć Aschera rozmawiać z kobietami ... No więc zrobił kobietę – I ciałem i psychiką.
K: Tak, cóż... To do niego pasuje...
J: Tak, Sudeku to pacan, to już wiemy. Ascher naprawi Val jak tylko będzie miał chwilę. Ale ja nie przyszedłem tutaj, by tego słuchać...
Masz.
K: Hę? Spluwa?
J: Przyszedłem  tutaj, żeby zobaczyć czy jesteś tak dobra jak mówią... Więc rusz się!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz