K: Jestem Kotaro.
Kim jesteś?
K: ...Na mózg ci padło?
To ja!
K: Aaa....
__________________________________________________________________
__________________________________________________________________
154
L: GADAJ WRESZCIE!
T: W TWOICH SNACH!
L: ...W takim razie
wyczerpałeś moje pokojowe metody, pchło.
Twój wybór będzie boleć.
Please... Will you
take care... about this cold, metal
heart?
____________________________________________________________________________________
156
K: Tak, masz rację.
K: OLŚNIENIE
Ow fuck,
fuck, fuckkiddi, fuck fuck fuck...
K: No ej! To było
nieuprzejme!
No... Co?
K: Ja... P... P... Pocałowałam CIEBIE!
K: TO CIĘ TAK BOLI, LASKA!?!?!?
__________________________________________________________________
__________________________________________________________________
157
A: Gołąbeczki już
skończyły? Czy w takim razie możemy przejść dalej?
S: Ascher! Trochę kultury,
nie nauczyłem cię...
*MROOOK-*
S: O...o – nie! Ascher,
nie o to i chodziło... Ja...
K: Lol! Jakiś nadwrażliwy
strasznie. Co mu jest, Kotaro?
K: Co... Kotaro?
K: ...to bardzo delikatny temat, Kyo. Lepiej nie poruszaj go...
____________________________________________________________________________________
158
...nigdy.
A: Dobrze, już dobrze
dziadku! Pogrążasz się... Lepiej już przejdźmy dalej, tak, jak mówiłem... Pani
bez imienia, może pani...
WHA DA FAK?
Gdzie ona polazła?
K: Może i sobie
wyparowała, ale prezencik ci zostawiła!
A: Dawaj to!
Pisze, że liczy na nas,
dołącza krótką instrukcję do tej maszyny, mamy na siebie uważać i bla bla
bla... Ogólnie pierdoły.
A ta metalowa cegłówka to wykrywacz tychże komórek, co ona mówiła.
____________________________________________________________________________________
159
*już ma złe przeczucia*
A: Yay! Sprawdźmy to!
Gdzie włącznik? O! Tutaj!
ŁO! Ale się rozdarło!
K: Ała! Weź wciśnij
„mute”!
A: Grah, chcieć to sobie
mogę! Ten dźwięk może przestraszyć same komórki!
...ale ten sygnał to
chyba..
...znaczy, że w pobliżu
są te komórki.
K: Ah, tak. To trzyma się kupy. Więc czemu wydajesz mi się nieprzekonany?
____________________________________________________________________________________
160
A: Bo to mi pipa...
...na Ciebie?
K: Łajt łot?
A: Czekaj, to ma sens!
Pamiętasz naszą ostatnią rozmowę?
K: Ej, ludzie! Mówcie z
sensem, bo ja się czuję jak skończona idiotka! Moglibyście wytłumaczyć...?
KA: Ej, to serio zaczyna
mieć sens!
No...
K: Chłopaki...
K: A, tak. Widzisz, zastanawialiśmy się dlaczego... Śmierć Erin... Wybuch w
New Ear... Nie zabił i nas...
____________________________________________________________________________________
161
K: Nie myślałaś o tym?
Twoje ocalenie miało najwięcej sensu. W końcu Lulu sam mówił, że wepchnął Cię
do tamtego szybu. On z kolei...
...miał najwięcej czystego
szczęścia. Po pierwszej fali uderzeniowej zawalił się na niego kawałek budynku.
To, wraz z odległością od epicentrum, uchroniło go od śmierci. Znalazłem go
poturbowanego, lecz wciąż żywego.
A: A tu pojawia się
pytanie: jak przeżył Kotaro? Był tuż obok centrum, był ciężko ranny, a jednak
żyje...
K: No, więc co
wymyśliliście?
K: Być może Erin nie
straciła świadomości w chwili wybuchu. Być może była w stanie w ograniczony
sposób go kontrolować?
A: Chciała go oszczędzić,
stąd pozostałość w formie komórek...
K: Świetnie, Kotaro,
wiesz że zawsze gdy zaczynasz swoją tyradę na temat pyromanni to ja mogę się
wyłączyć? PO POLSKIEMU PROSZĘ!
K: A ty chcesz żebym ci
to dogłębnie wytłumaczył? Ja sam tego nie rozumiem, to tylko teoria!
S: Dzieci, nie kłóćcie
się! Ja już muszę iść. Wy zabierzcie w końcu Kyoko do Sali!
Drużyna IV powinna też dziś wrócić, zajmijcie się nimi. Do widzenia!
____________________________________________________________________________________
162
A: ZADOWOLONA JESTEŚ?!
OBRAZIŁ SIĘ!
K: A! CZYLI TO MOJA
WINA?!
*jak ja z nimi
wytrzymam?*
K: Zachowujecie się
gorzej niż przedszkolaki!
Kłócicie jak stare
małżeństwo!
*nawrót traumy*
My już pójdziemy.
Gdy się ogarniesz dołącz do nas w Sali.
____________________________________________________________________________________
163
P1: TAM JEST!
P2: NA CO CZEKACIE?
P1: UCIEKNIE NAM!
____________________________________________________________________________________
164
K: O nie...
P1: DAWAĆ PSY!
K:Wybacz...
____________________________________________________________________________________
165
P1: Hę? Znalazłem ją!
P2: Ale zmasakrowana!
P1: Tak, musiała uderzyć
z impetem w drzewo. Złamała nos i rozwaliła całą twarz.
P2: Ma złamaną nogę.
Musiała wiedzieć, że nie ucieknie. Wolała popełnić honorowe samobójstwo.
P1: Jak na prawdziwą
księżniczkę przystało...
P2: Nie wydaje się wam
jakaś inna? Znaczy, nigdy nie widziałem jej z bliska, ale mimo to...
P1: Wydaje ci się! Któż inny mógłby włóczyć się po lesie? Do tego
dziewczyna, o długich bardzo ciemnych włosach i w stroju zarezerwowanym dla
naszych zabójców?
____________________________________________________________________________________
166
P1: Zabieramy ją?
P2: Nie, nie ma sensu.
Jest trup? Jest! Zadanie wykonane!
P1: Chodźmy...
K: Uff...
Wszystko się zaczęło, gdy postanowiłam pomóc tej
dziewczynie – Kyoko. By uratować jedno życie musiałam zniszczyć własne i
poświęcić tę przypadkową kobietę...
To wszystko przez jedną osobę... To jej wina! Będzie musiała za to
odpowiedzieć. Ale póki co... Muszę stąd uciec! ...za granicę...
____________________________________________________________________________________
167
K: To nasza Sala
treningowa. Fajna, nie?
K: Jest wielka! Podobna
do labo Aschera, ale znacznie, znacznie WIĘKSZA!
K: Heh... A to nie
wszystko. To jest największa część Sali – Arena. My idziemy teraz na
Strzelnicę.
K: Powstańcy świetnie sobie radzą... Znacznie lepiej niż pamiętam...
____________________________________________________________________________________
168
K: Kotaro... Jaki sens
miało ściągnięcie mnie tutaj?
K: Żary sobie stroisz,
tak? To tylko były dwa lata, nie mogłaś przecież aż tak zatracić swoją
wartość...
K: No, nie czułam się
przez ten czas zbyt potrzebna, wiesz?
K: Ah, no dobrze. To
inaczej. Pomyśl – przeciwko komu walczymy? Wtedy stanęliśmy przeciw twojemu
ojcu. Człowiekowi okropnie inteligentnemu, bystremu i przebiegłemu...
Każy ruch... Mógł być
naszym ostatnim.
Teraz przeciwstawiamy się Lelouchowi... W tej chwili – szaleńcowi. Być może
i znacznie bardziej niebezpiecznemu w swym obłędzie, ale jednocześnie
łatwiejszemu do oszukania. On już nie myśli jasno – łatwo znaleźć lukę, lecz by
to osiągnąć trzeba tylko skupić go na jednym...
____________________________________________________________________________________
169
K: A! I tym jednym jestem
ja?
Jestem tu tylko po to, by
rozproszyć Leloucha i pokrzyżować mu plany?
K: Więc po co cały ten
teatrzyk? Po co wprowadzać mnie w struktury?... Przedstawiać radzie? Przywracać
wzrok?
K: Oficjalnie? ...Tak.
Ja mam jednak inne
plany...
Rada nie wie jak walczyć
z Lelouchem... Ale ty tak! Pokażesz radzie, że możesz coś zdziałać!
Wykorzystać słabość
Leloucha do swojej osoby!
Ale... Ciężko byłoby to osiągnąć nic nie widząc, nie?
____________________________________________________________________________________
170
Kyo, masz w sobie coś, co
sprawia, że ludzie za tobą idą... Tak jak nasza ekipa w przeszłości. Każdy
zaczynał ze swoich własnych pobudek... Gdzie mi tam było do ratowania
świata...! A jednak... Na końcu wszyscy walczyli...
...I umierali za twoje
ideały! Nawet Ritsuko się przekonała!
K: Ty... Chcesz w końcu
mnie pocieszyć czy wywołać poczucie winy?
K: Ha! Tu mnie masz!
Próbuję cię tylko przekonać, żebyś uwierzyła w siebie!
K: Jej.. Ko...
J: YEAY!
HYJAAAAA
____________________________________________________________________________________
171
Ty! ...Gdzieś ty się
podziewał!? Wciąż wisisz mi tę dychę.
K: O, Boziu...
J: Chwila... Kim ty
jesteś, dlaczego cię nie znam i dlaczego nie nosisz swojej odznaki? *już z
niego zlazł*
K: ...Moi?
Ja? Jestem Kyoko! (dla
przyjaciół Kyo) i...
...Jakiś ty mały!
J: Masz jakiś problem,
laska?
K: To jest Kyoko, miałem
ją sprowadzić, rada mi kazała, pamiętasz?
Nie podchodź, denerwujesz
go...
Hę? Albo nie...
Uwaga, gryzę.
J: Nah, no dobra, skoroś nowa to ci wybaczę... Jestem Julius Moorelake.
____________________________________________________________________________________
172
K: Cześć... Ile ty masz
lat?
J: 55.
K: C-Co..?
J: Jestem wampirem.
K: Hę?
K: Sądziłaś, że wampiry
wymarły przy Ritsuko, Reiko i Sebastianie?
Julius, idziemy na
strzelnicę, idziesz z nami?
J: Uh, okej. I tak tam
idę – szukam Val.
K: Val?
K: Taka jedna Valenitna. Jeszcze ją poznasz... Jest dosyć... ciekawą osobą.
____________________________________________________________________________________
173
*zaciesz zaciesz*
*I don’t care*
K: Yay! Ona jest świetna!
K: Tak Val jest
najlepsza! (Ale ja wcale nie gorszy) *zazdrosny*
J: Poważnie zacząłbym się bać, gdyby znalazł się człowiek lepszy od niej...
*pan szlachta*
____________________________________________________________________________________
174
K: E... A dlaczego ona
ćwiczy bez słuchawek ochronnych?
K: Eee... No, nie musi...
V: Kotaro-san*! Wróciłeś! *zwrot grzecznościowy,
coś a la pan/pani
K: Jej! Val, naprawiłaś
je! Dzięki!
*paski*
V: ...Zrobiłabym to nawet gdyby Pan mnie nie prosił.
____________________________________________________________________________________
175
K: Czekaj... „Pan”?
...Kiedy Sudeku znów się do ciebie dobrał?
K: ...Cooooooo?...
K: Przed misją, byłam na
czyszczeniu.
K: CO?!
K: Hę..? Kyo...
...nie musisz robić
takiej miny...
A, już mówię... To
jest...
A: V01,
android.
V: Panie!
A: ...Mój największy sukces i porażka jednocześnie.
____________________________________________________________________________________
176
K: O, patrzcie kto do
siebie doszedł! Bredzisz, chłopie! Val jest świetna!
A: To się z nią ożeń
jeśli tak ci się podoba! A ja będę mieć 2 problemy z głowy.
V: Kotaro-san!
Kotaro-san! Panie!
Kotaro-san! Panie!
Panowie! Panie!
Panowie! Jeez!
W ogóle mnie nie słuchają!
Hej!
Halo!
Halo!
J: Hej! Ascher, jesteś
okrutny!
K: Czyli... Czyli t-to...
K: PRAWDZIWA SI!* *Sztuczna
inteligencja. Twór wykazujący cechy życia
V: Kotaro-san! Czy to
twoja przyjaciółka?
K: To istny cud!
Stworzyłeś pan życie! Dlaczego nazwałeś ją porażką?
A: Jestem cholernie dumny z tego, że wykazuje preferencje, myśli
abstrakcyjnie i nawet odczuwa strach przed śmiercią – to znaczy, że żyje...
Jednak...
____________________________________________________________________________________
177
...miała być mężczyzną...
K: TO CIĘ BOLI!?
K: Taa... Bo widzisz, to
wyglądało tak: Kiedy Val była już niemal ukończona, Ascher musiał wyjechać na
misję. Dr. Sudeku wykorzystał okazję, realizując „swoją misję” czyli: nauczyć
Aschera rozmawiać z kobietami ... No więc zrobił kobietę – I ciałem i psychiką.
K: Tak, cóż... To do
niego pasuje...
J: Tak, Sudeku to pacan,
to już wiemy. Ascher naprawi Val jak tylko będzie miał chwilę. Ale ja nie
przyszedłem tutaj, by tego słuchać...
Masz.
K: Hę? Spluwa?
J: Przyszedłem tutaj, żeby zobaczyć czy jesteś tak dobra jak
mówią... Więc rusz się!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz